Znowu o Polakach na emigracji będzie, ostrzegam.

Banda kretynów, która - jak stary nosorożec - rozgląda się krótkowzrocznymi oczyma w poszukiwaniu celu, na który będzie można w ślepej furii zaszarżować To najłagodniejsze z określeń, jakie przychodzą mi do głowy, patrząc wstecz na cztery miesiące pobytu w Szkocji. Pełni zawiści, jadu, krytykują wszystko i wszystkich, zwłaszcza jeżeli sami mają gorzej. Depczą i tłamszą każde nieopatrznie wypowiedziane marzenie, zanim człowiek samemu zdecyduje się, czy jest ono warte realizacji.

Wynajęliśmy mieszkanie z agencji - źle. Trzeba było złożyć aplikację do Housingu - "przecież jest taniej i wszyscy mają mieszkania z Housingu". A my nie chcemy być pasożytami, tak trudno to zrozumieć?

Kupiliśmy garnki Tefala - źle. "Po co Wam takie drogie garnki, nie macie na co pieniędzy wydawać?" Owszem, mamy, dlatego zainwestowaliśmy w coś, co wystarczy na długo i nie rozpadnie się po miesiącu.

Chcemy zrobić prawo jazdy - źle. "Tu jest drogo, w Polsce zróbcie, po co tyle pieniędzy wydawać?". A potem wjedziemy na rondo i spowodujemy zderzenie czołowe. Nawet nie wspominając o kosztach lotów do Polski i z powrotem fyfnaście razy.

Chcemy do jakiejś szkoły pójść - źle. "Po co Wam to, i tak nie znajdziecie innej pracy a tylko pieniądze wydacie niepotrzebnie". To lepiej gnić w stagnacji, racja.

Chcemy kupić stół bilardowy do salonu... no dobra, to może i jest głupi pomysł..

I tak prawie codziennie. Wy taż tak macie, czy tylko ja pechowo trafiłem?

P.S. Serdecznie dziękuję za dodanie kategorii "szkocja" do Wysp.