Zacząć należy od tego, że moja kobieta nieopatrznie obiecała swojej znajomej, że odpłatnie "pomożemy" (czyt. ja pomogę) jej w wyborze komputera. Oczywiście (oczywiście!) ja o zdanie w kwestii chęci niesienia pomocy nie zostałem zapytany. Stanęło, że pomogę i już.
Komizmu całej sytuacji dodaje fakt, że ja z tą znajomą nie miałem żadnego kontaktu. Moja kobieta kontaktowała się w pracy z facetem tej znajomej. Tą drogą przez ponad tydzień trwała wymiana uprzejmości. Uprzejmości wyglądały mniej więcej tak:
- - Bo ja chciałabym komputer do grafiki, fotoszopa, i żeby grafikę miał mocną
- - SO#1: Kup se iMaca.[1]
- - Ale ja laptopa chcę..
- - SO#2: Kup se Macbooka Pro.[1]
- - Niee, nie podoba mi się, Ty ostatnio kupiłeś sobie laptopa, co to jest?
- - Asus G1S, ale on ma matrycę 15", poszukaj G2S, to jego starszy brat, z matrycą 17".
- - Za drogi.. Nie znasz nic tańszego?
- (bluzgi i klątwy do trzeciego pokolenia wstecz) - Może sobie, kochana petentko sama czegoś poszukasz, a ja znajdę Ci coś podobnego?
Petentka znalazła. Dell Inspiron, 15" matryca, grafika Intela zintegrowana. Zacisnąłem zęby i poszukałem jej czegoś o klasę wyżej, też od Della. I w rozsądnym przedziale cenowym.
- - A z jakim to jest systemem?
- - Jak wszystkie[2] nowe laptopy, z Windowsem Vista. W tym przypadku, Home Premium
- - Ojej, bo ja chciałabym Windowsa XP. I co z klawiaturą, bo ja słyszałam, że tutaj są inne?
- (życzenie bezpłodności, i na wszelki wypadek również klątwy na trzy pokolenia naprzód) - Owszem, są inne. I na ten konkretnie laptop nie ma wsparcia producenta dla Windowsa XP. Google również pozostaje głuche na nawoływania.
- - No to ja go nie chcę, bo ja nie chcę Visty.
Tu nie zdzierżyłem, obraziłem jej matkę, babkę i prababkę, insynuując, że były udomowionymi ssakami parzystokopytnymi z rodziny krętorogich, po czym odmówiłem dalszego wsparcia w poszukiwaniach, bo mija się to z celem.
Parę dni później otrzymuję informację, że kupili sobie laptopa, że da się na nim zainstalować XP i czy mógłbym to zrobić, zainstalować jakiś badziew "i w ogóle". Ponownie, decyzja została właściwie podjęta beze mnie.
Kupiony laptop okazał się HP Pavilionem dv9702ea. 17" matryca, klawiatura brytyjska (sic!), badziewny touchpad i ani słowa na stronach HP o jakichkolwiek sterownikach do niego dla XP.
Jak większość nowych laptopów, tak i ten ma dysk twardy SATA, co skutecznie utrudnia instalowanie XP (którego instalator nie wspiera dysków SATA). Mój laptop (Asus G1S) też ma takowy dysk, ale w biosie jest opcja kompatybilności (emulowania) ATA. Po włączeniu tejże Windows XP nawet się nie zająknął, tylko płynną fHancuzczyzną zapHoponował zainstalowanie XP na dysku twaHdym.
Laptop od HP oczywiście takiej opcji w biosie nie miał, dalejże więc męczyć wujka gugle o sterowniki, któe potem sobie wkomponuję w płytkę przy pomocy nLite. Wujek gugle na to, że mi nie pomoże, ale jak już zainstaluję XP, to jest ładna paczka driverów od nVidii, w której są też sterowniki dla SATA. I że podobno to nawet działa z tym laptopem.
Wielkie dzięki, wujku gugle, ale Twą pomoc można sobie o kant kuli rozbić. Zwłaszcza, że to już czwarta godzina pytań i poszukiwań minęła. HP został podświadomie ochrzczony "Śmierdzielem", jego twórcy wyklęci z branży IT, a całe HP obłożone Plagą Żaby[3]. Postanawiam chwycić się ostatniej deski ratunku, a potem dać sobie spokój, stwierdzić, że się nie da i niech się dzieje wola nieba.
Ostatnia deska ratunku to próba zainstalowania Windowsa XP, bez żadnych sterowników SATA. Najwyżej zobaczę komunikat "Drogi użytkowniku, nie mamy pańskiego dysku i co pan nam zrobi?".
I wiecie na czym polega dowcip? Że ten Windows XP się zainstalował. Ot tak, bez grymaszenia. Pierwszy raz, w ciągu mojej całej przygody z (szeroko rozumianym) IT coś działa, kiedy nie powinno. Jestem w szoku tak głębokim, że od spodu słyszę chińczyków.
---
[1]: Nie, nie jestem ani fanem produktów z jabłkiem, ani nawet użytkownikiem. Mam iPoda, ale jakoś mnie nie jara. Wybór iMaca i Macbooka Pro to wybory zupełnie naturalne, jeżeli ktoś chce się zajmować grafiką. Poza tym, po usłyszeniu "Macbook" część natrę petentów udaje się do google i słuch po nich ginie.
[2]: Generalizuję, ale naprawdę, te 0,0001% laptopów, które nie są od Apple i nie mają Visty to jest po prostu błąd statystyczny.
[3]: Plaga Żaby występuje u T. Pratchetta w książce "Piramidy". Zainteresowanych odsyłam tamże.